Fragment książki - Okultystyczne korzenie światowej rewolucji

Co komunizm ma wspólnego z tradycją ezoteryczną, ze starożytnymi orfikami i gnozą? Kwestię tę naświetla Michał Krajski w ostatnio wydanej przez Frondę książce „Okultystyczne korzenie światowej rewolucji”. Poniżej zamieszczamy fragment rozdziału „Religijny wymiar komunizmu".

Sam Karol Marks miał osobiście niewiele wspólnego z orfizmem, ale korzenie idei, które gorliwie wyznawał, sięgają zamierzchłej starożytności. Komunizm to w gruncie rzeczy zbiór kilku ezoterycznych dogmatów:  

  • materializm (monizm) i związane z tym zakwestionowanie widzialnej rzeczywistości 
  • przyjęcie dialektyki jako metody myślenia akceptującej absurd (sprzeczność) 
  • odrzucenie własności prywatnej i wszelkiej hierarchii.  

U podstaw tej teologii stoi zaś przekonanie, że człowiek jest bogiem,  najwyższym stworzeniem we wszechświecie, które ma prawo stanowić o tym, co dobre i złe. W praktyce - to ostatnie przekonanie ograniczało się dziwnym  trafem do wąskiej grupy nadludzi, którzy rościli sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci podległych sobie mas. Głosili oni, a część wierzyła, że zbudują dla bliźnich/braci/towarzyszy idealny świat. 

[FRAGMENT KSIĄŻKI]

Rozdział 11 - RELIGIJNY WYMIAR KOMUNIZMU

Wielu autorów zwraca uwagę na to, że komunizm, choć był systemem ateistycznym, miał wymiar religijny. Carl L. Becker napisał chociażby: „Rewolucja rosyjska, podobnie jak francuska, ma swoje dogmaty, swoje uroczystości i swoich świętych. Jej dogmaty to Leninowskie interpretacje teorii Marksa. Dni, które celebruje, to wielkie dni rewolucji. Jej święci to bohaterowie i męczennicy komunistycznej wiary. W domach jej wyznawców portrety Lenina zawisły na miejscu świętych ikon; skromni budowniczowie nowego ładu codziennie pielgrzymują do jego grobu, jak niegdyś pielgrzymowali do miejsc świętych”.

Komuniści, poza wytworzeniem swoich własnych świąt i uroczystości oraz poza ustanowieniem swoich świętych, kreowali religijne bądź quasi-religijne symbole, sakramenty, pieśni, obyczaje. Ich język był bardzo często przepojony duchem religijnym. Ich agitacja, przynajmniej w formie, przypominała metody ewangelizacyjne. Przy uważniejszej analizie skala tego „uduchowienia” komunistycznego materializmu wręcz poraża.

W Europie Zachodniej praktyki religijne były zakorzenione od wieków i w związku z tym nawet niektórzy socjaliści mieli potrzebę chrzczenia dzieci, posyłania ich do Pierwszej Komunii Świętej czy zawierania ślubów kościelnych. Komunistyczne władze próbowały z tym walczyć, a jedną z metod było wymyślanie alternatywnych uroczystości. Stowarzyszenie Chrztów Cywilnych czy Stowarzyszenie Rodzin Laickich opracowały ceremoniał „czerwonego chrztu”. Z reguły odbywał się on w niedzielę w wynajętych salach urzędu cywilnego (sale ślubów). Przybywali na niego delegaci lokalnych społeczności socjalistycznych. Niektóre uroczystości gromadziły nawet tysiąc osób.

„Czerwonego chrztu” udzielano dzieciom, które miały po dwa, cztery, siedem lat albo i więcej. Unikano „chrztów” niemowląt, uznając, że „sakrament” ten wymaga pewnej świadomości. Sam obrzęd polegał na zwilżaniu ust dziecka winem, „winem braterstwa”. W tym czasie wypowiadano też specjalne słowa-zaklęcia. Rodzice i rodzice chrzestni odmawiali natomiast przysięgę, ślubując dochować wierności ideałom socjalistycznym i wolnomyślicielskim. Na koniec wygłaszano przemówienia wychwalające nową świecką religię. Zwyczaj ten nigdzie nie upowszechnił się szerzej.

We Francji, w Niemczech i Belgii już w latach 90. XIX w. w kręgach socjalistycznych zrodził się pomysł wytworzenia uroczystości, które miały zastąpić Pierwszą Komunię Świętą i bierzmowanie. Dla młodszych dzieci (w wieku 11-12 lat) organizowano święto dorastania, nazywane też „cywilną komunią” bądź „pierwszą komunią czerwoną”, a dla młodzieży (w wieku 14-15 lat) – święto dojrzewania. Obie te uroczystości miały być manifestacją piękna, dobra, młodości i odwagi. Organizowano je z wielką pompą, próbując wciągnąć do przygotowań jak największą liczbę kobiet.

Dzieci, ubrane na czerwono z czerwonymi chustami, składały przysięgę na wierność ideałom socjalistycznym i laickim. Otrzymywały przy tym specjalne dyplomy i medale. Uczestniczyły też w wystawnym poczęstunku i słuchały orkiestry, która grała podniosłe utwory.

Socjaliści w ramach sprzeciwu wobec ślubów kościelnych domagali się ustanowienia ślubów cywilnych. Kiedy to się stało, odezwały się wśród nich jednak głosy, że są one zbyt mało uroczyste. Niektórzy zaczęli więc promować „czerwone małżeństwa”. Zawierano je podczas widowisk, w których liczyły się kolor, dźwięk, melodia, atmosfera. Odśpiewywano przy tym często Marsyliankę lub Międzynarodówkę i wygłaszano przemówienia. Śluby te także nie znalazły szerszego uznania. Jednym z powodów był fakt, że wielu komunistów odrzucało samo małżeństwo jako mieszczański przesąd. Zamiast tego proponowano rewolucyjne konkubinaty.

Komuniści chętnie korzystali z religijnego języka, a nawet odwoływali się do Biblii, którą odczytywali po swojemu. Andrzej Chwalba podkreślił, że polscy socjaliści bardzo często cytowali Ewangelię, przejmując motywy i frazeologię religijną, a także czerpiąc z przypowieści Chrystusa. W opisie doświadczenia socjalistycznego odwoływano się do doświadczenia religijnego. Czynił tak choćby Edward Abramowski.

Nawiązania do Biblii i Ewangelii nie były przypadkowe i nie wynikały jedynie z chęci zdobycia życzliwości słuchaczy. Wynikały bowiem z przekonania, że sam Jezus Chrystus był rewolucjonistą, a Kościół przeinaczył Jego przesłanie. Był to pogląd, za którym z całą mocą opowiadali się różokrzyżowcy. Na tym gruncie powstało wiele sekt, które łączyły ze sobą chrześcijaństwo i socjalizm. Ich liderami byli tacy ludzie, jak J.R. MacDonald, W. Abraham, E. Coway.

Komuniści zawłaszczali nie tylko język religijny. Tworzyli także „kolędy robotnicze” na wzór kolęd chrześcijańskich, wykorzystywali pieśni religijne, organizowali „misje socjalistyczne” na wzór misji katolickich, posługiwali się pozdrowieniami, życzeniami i przysięgami religijnymi, publikowali katechizmy rewolucyjne, pisali modlitwy, dekalogi, credo czy wykorzystywali motywy religijne w ikonografii socjalistycznej. (…)

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama