Profanacja w niemieckiej restauracji. Toalety oznaczono wizerunkami Maryi i Jezusa

„To jest historia z gatunku tych, które na początku podnoszą ciśnienie, ale na koniec pozostawiają nas w smutku” – stwierdza Marcin Wikło (wPolityce.pl), który opisał sprawę restauracji „Plan B” w Münster w Niemczech. Przytacza też tłumaczenie właścicieli, którzy nie zamierzają zdjąć obrazów.

Jak opisuje M. Wikło, film i zdjęcia obrazów wiszących na drzwiach toalet otrzymał od Polaków mieszkających w Münster. Postanowił napisać do właścicieli restauracji. Z odpowiedzi dowiedział się, że obrazy („oczywiście”) nie mają na celu obrażania czyichkolwiek uczuć religijnych. Jak podkreśliła Bettina Siek, współwłaścicielka lokalu, w ciągu 16 lat tylko jedna osoba powiedziała, że obrazy ranią jej uczucia. „Chodzi o człowieka, który gdy zapytał o drogę do toalety, usłyszał odpowiedź: «Poszukaj Jezusa!» Tę historię opisała mi sama właścicielka lokalu, nie uznając jej za w żaden sposób zawstydzającą. Raczej przyjęto to jako świetny żart” – pisze M. Wikło.

Przytacza dalsze tłumaczenie właścicielki. „Sama jestem wierzącą chrześcijanką i nawet przez jakiś czas studiowałam teologię. Jest podstawową zasadą wiary chrześcijańskiej – protestanckiej i katolickiej – że w Jezusie Chrystusie Bóg stał się w pełni człowiekiem. Jako taki oczywiście dzielił wszystkie nasze cielesne potrzeby, w tym normalną i zdrową potrzebę chodzenia do toalety”.

„Jako protestantka po prostu nie rozumiem w pełni katolickiej fascynacji świętymi ikonami. Protestantyzm uważa ich adorację za bałwochwalstwo. Nawet z konserwatywnego katolickiego punktu widzenia obrazy w naszym pubie nie są w najmniejszym stopniu święte. Nigdy nie zostały pobłogosławione, więc dla Kościoła katolickiego pozostają tylko prostymi obrazkami” — tłumaczy cytowana przez dziennikarza Bettina Siek.

Tyle tylko, że nie chodzi tu o żadne teologiczne rozważania czy o fakt poświęcenia obrazów, a o szacunek dla drugiego człowieka, jego religii, przekonań i wrażliwości.

Na kolejną prośbę o to, by właściciele wzięli pod uwagę głosy protestujących i zmienili obrazy na drzwiach, padła odpowiedź: „Nasze obrazy Maryi i Jezusa wywoływały pożyteczne dyskusje na temat wiary i religii w naszym pubie. Więc nie usunę naszych zdjęć”.

Mniej grzeczną odpowiedź otrzymał jeden z internautów krytykujących umieszczenie obrazów na drzwiach toalet. „To proste: po prostu idź tam, gdzie uważasz, że są najbardziej odpowiednie znaki toaletowe. W Niemczech mamy wolność słowa zapisaną w Ustawie Zasadniczej i dzięki Bogu, żadne reakcje tego nie zmienią” – napisano.

Ponownie jednak – nie chodzi o prawo, ale o drugiego człowieka. Cała sytuacja pokazuje, jak łatwo dziś drwić z chrześcijaństwa, ubierając to na dodatek w wielkie słowa.

Źródło: wPolityce.pl

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama