W Warszawie uczczono 156. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego

Powstanie Styczniowe można przyrównać do ewangelicznego ziarna, które z ręki Siewcy wpada w ziemię by obumrzeć, po to, by przynieść niezwykły owoc – mówił podczas wieczornej Mszy św. w katedrze polowej ks. płk Mariusz Tołwiński.

Proboszcz katedry polowej przewodniczył Eucharystii w 156 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Po Mszy św. wierni udali się pod krzyż Romualda Traugutta na stokach umocnień warszawskiej cytadeli, gdzie z udziałem ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka odbył się apel pamięci.

Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego. W homilii ks. płk Mariusz Tołwiński przypomniał postacie tamtego czasu św. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego – zesłanego w głąb Rosji metropolitę warszawskiego, św. Rafała Kalinowskiego, św. Brata Alberta Chmielowskiego i bł. o. Honorata Koźmińskiego. Podkreślił, że losy Kościoła w sposób niezwykły wiązały się z losami narodu. – Jeśli naród podejmuje walkę o wolność, jak to miało miejsce podczas powstania styczniowego duchowieństwo jest z narodem i dzieli los żołnierza oraz towarzyszy żołnierskiej niewoli. Jeżeli naród zsyłany jest na Sybir, to i duchowni jak wspominany abp Szczęsny Feliński, doświadczają tego samego. Jeśli synowie polskiego narodu skazywani są na śmierć, jak Romuald Traugutt, to i duchowni składają swe życie na ołtarzu ojczyzny – powiedział.

Przypomniał o próbach rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego dyktatora powstania Romualda Traugutta. – Nie ma innego takiego wydarzenia w polskiej historii XIX w., które zaowocowałoby tyloma świętymi i błogosławionymi. Można na to patrzeć jak na zwycięstwo po latach tamtego tragicznego powstania – powiedział.

Podkreślił, że ofiara złożona przez powstańców wydała „owoc świętości, organicznej pracy, kształtowania w sercach Polaków patriotyzmu i dążenia do niepodległości”. – Powstanie styczniowe przyniosło owoc zwycięstwa. Dzisiaj stajemy z wdzięcznością w sercu, pamiętając o tych wszystkich, którzy poszli do walki, aby oddać swoje życie, ofiarować swój los i ostatecznie wywalczyć wolność. Obyśmy i my potrafili ją docenić – powiedział.

W Mszy św. uczestniczyli generałowie WP: gen. bryg. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa, gen. bryg. Tadeusz Szczurek, rektor Wojskowej Akademii Technicznej. Obecni byli uczniowie klas mundurowych i poczty sztandarowe.

Po zakończeniu Eucharystii uformował się pochód, który przeszedł pod Krzyż Traugutta znajdujący się przy jednym z umocnień cytadeli warszawskiej. W intencji powstańców odmówiona została modlitwa. Odczytany został apel pamięci, który zakończyła salwa honorowa. Pod Krzyżem Traugutta złożone zostały kwiaty.

Powstanie Styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 r. ogłoszeniem się przez Centralny Komitet Narodowy Tymczasowym Rządem Narodowym. Sześć tysięcy powstańców zaatakowało rosyjskie garnizony w Królestwie Polskim. Powstanie rozszerzyło się poza terytorium Królestwa na obszar Litwy i Ukrainy. Stąd na pieczęci Rządu Narodowego umieszczone zostały: Orzeł w koronie, św. Michał Archanioł (patron Ukrainy) oraz Pogoń(symbol Litwy).

Powstanie objęło tereny zaboru rosyjskiego i miało charakter wojny partyzanckiej. Stoczono podczas jego trwania ok. 1200 potyczek. Największe z nich to bitwy pod Węgrowem i pod Siemiatyczami. Siły polskie liczyły ok. 200 tys. osób. Mimo początkowych sukcesów zakończyło się klęską powstańców, z których kilkadziesiąt tysięcy zostało zabitych w walkach, blisko 1 tys. straconych, ok. 38 tys. skazanych na katorgę lub zesłanych na Syberię, a ok. 10 tys. wyemigrowało.

Pierwszym przywódcą powstania był Ludwik Mierosławski, który jednak po miesiącu utracił tę funkcję. Później dyktatorami powstania byli Marian Langiewicz i Romuald Traugutt, który stał się tragicznym symbolem zrywu. Aresztowany na skutek denuncjacji został skazany przez rosyjski sąd wojskowy na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach warszawskiej cytadeli, 5 sierpnia 1864 r.

Choć za koniec powstania uznaje się jesień 1864 r., to ostatni oddział partyzancki, dowodzony przez kapelana, ks. Stanisława Brzóskę został rozbity na Podlasiu dopiero w kwietniu 1865 r.

Po zakończeniu powstania Polaków dotknęły liczne represje m.in. konfiskata majątków szlacheckich, kasacja klasztorów na obszarze Królestwa Polskiego, wysokie kontrybucje i aktywna rusyfikacja. Za udział w powstaniu władze carskie skazały na śmierć ok. 700 osób.

Na zesłanie skazano co najmniej 38 tys. osób. Jedną z sankcji było też zniesienie praw miejskich dla wielu miejscowości na terenie Królestwa, co spowodowało ich upadek gospodarczy i polityczny. Jednym z nielicznych pozytywnych skutków powstania było uwłaszczenie chłopstwa. Wielu historyków uważa też, że właśnie dzięki niemu Polska utrzymała tożsamość narodową i podtrzymała opór wobec zaborców.

Z legendy powstańczej czerpały także kolejne pokolenia Polaków. Przy ich grobach przysięgali w czasie II wojny światowej młodzi żołnierze podziemia niepodległościowego. W II RP oficerowie Wojska Polskiego oddawali honory weteranom 1863 r. Powszechny był szacunek społeczny dla weteranów powstania. Każda z kolejnych rocznic obchodzona była niezwykle uroczyście. Wielu powstańców znalazło schronienie w specjalnie powołanych dla nich domach opieki. Weteranów obejmowała darmowa opieka medyczna. Państwo wypłacało im stałą pensję i przekazało im m.in. specjalne, symboliczne mundury. Czapki – rogatywki z sukna barwy granatowej z granatowym otokiem i wizerunkiem orła, który na piersi miał umieszczoną złoconą literę W (Weteran) oraz datę 1863. Weterani powstania otrzymali także granatowe surduty, spodnie oraz płaszcze. Na naramiennikach również umieszczony był rok wybuchu powstania 1863. Pierś wielu powstańców zdobiły Krzyże Niepodległości oraz Krzyże Niepodległości z Mieczami, odznaczenie ustanowione w 1930 r. Postacie tak ubranych weteranów można znaleźć na wielu archiwalnych fotografiach z okresu II RP. Ponad 350 z nich dożyło uroczystych obchodów 70 rocznicy wybuchu w 1933 r.

kos / Warszawa

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama