O osobach niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie na XI Zjeździe Gnieźnieńskim

Nie mitologizujmy niepełnosprawności, akcentujmy to, co nas łączy, a nie to, co różni apelowały uczestniczki debaty podjętej w ramach XI Zjazdu Gnieźnieńskiego.

 W debacie uczestniczyły kobiety znające temat niepełnoprawności nie tylko w teorii, ale z doświadczenia. Są mamami dzieci z niepełnosprawnością lub z dziećmi takimi pracują. Jedno z pytań, które postawiono na początku dotyczyło postrzegania niepełnosprawności jako „szczególnego daru i łaski”, które to sformułowanie w języku kościelnym często się pojawia.

Taki język i takie podejście – jak stwierdziła Maria Libura, ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – budzi u wielu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych sprzeciw, bunt i frustrację.

„Kiedy słyszę o szczególnym darze, to budzi to mój niepokój, bo podkreśla to, co dzieli osoby niepełnosprawne od pełnosprawnych, zwraca uwagę na różnice, a nie na to, co nas łączy. Przekierowuje naszą uwagę z potrzeb osób niepełnosprawnych na ich ułomność, dla niektórych staje się wymówką” – tłumaczyła prelegentka, zwracając dalej uwagę na konieczność innego rozłożenia akcentów i zmiany języka, jakim mówimy o niepełnosprawności.

W odniesieniu do głównego zagadnienia debaty, a więc miejsca osób niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie, prelegentki stwierdziły, że temat ten wciąż jest zbyt rzadko i w zbyt wąskim zakresie podejmowany. Postulowały szersze włączenie osób niepełnosprawnych np. w życie parafialne, w działania duszpasterskie, a nie izolowanie ich w specjalnych duszpasterstwach.Prelegentki zgodziły się również, że choć choroba i niepełnosprawność dziecka jest doświadczeniem trudnym, to dużo trudniejsza do udźwignięcia jest reakcja otoczenia, brak zrozumienia i systemowego wsparcia.


« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama